No weather information available
Top

Czemu dobro wkurza Polaków (+ FILM)

Dzisiaj mam sporo do przekazania.

Natomiast dużo czasu spędziłam na przemyśleniach – komu? JAK pisać o tych sprawach, bo każdemu trzeba to wyłożyć inaczej. Stałym Bywalcom nie muszę chyba za wiele tłumaczyć, bo pewnie nadajemy na tych samych falach. Hejtującym nie ma sensu niczego tłumaczyć (zresztą Oni i tak nie dojadą z tym tekstem do końca). Nowym Przybyłym wypadałoby przedstawić cały kontekst, łącznie z historią świata i moją historią prywatną , którą w dużym stopniu łatwo poznać, ale trzeba trochę postalkować i informacje sobie samemu pozbierać. I można się rozczarować, bo w sumie nie ma tam sensacji.

Wierzę w Ciebie Czytelniku, że czego nie zrozumiesz to sobie dopowiesz. Ale dopowiesz tak, byś faktycznie zrozumiał całą resztę. Czy będzie Ci to potrzebne – nie wiem, ale obiecuję, że może być miło. Choć nie od razu.

Wiem też, że nie każdy odnajdzie w życiu przykłady tego o czym piszę, nie każdy się z tym utożsami, i nie każdy się zgodzi. I ok! 🙂 Chętnie poczytam komentarze.

 

Trudno się mówi o Polakach, bo Polacy są przewrażliwieni na swoim punkcie. (BUM! Czujesz to ukłucie w sercu? To właśnie to o czym mówię, gdy ktoś o Nas brzydko mówi.)

Nie jadę Wam teraz, ale popełniam również samokrytykę. Sama mam z tym problem, na szczęście coraz mniejszy.

PRZEWRAŻLIWIENI! Dowody?

Sami możemy marudzić na wszystko, na pogodę, na siebie, na zawiść, na panią w ZUSie – i bardzo to lubimy. Ale niech język kołkiem stanie temu Obcemu, kto ośmieli się powiedzieć, że Polacy dużo przeklinają, że jesteśmy zakompleksieni lub o zgrozo – że nie umiemy się zachować.

Sami powiemy, że nasze krajanki się puszczają, a krajanie nie golą pach i śmierdzą żłopiąc piwsko na kanapie. Ale jak ktoś nam mówi, że coś źle robimy – łojezu! Tak się właśnie zdobywa wrogów (i to całego narodu). Gratulacje.

W takiej atmosferze (i z wygodnego fotela w salonie) bardzo trudno jest nawiązać dobrej jakości łączność z „obcą cywilizacją” (zamieszkującą de facto tę samą ziemię co my, pod tą samą kopułą życiodajnej atmosfery).

Otwarcie na świat jest naszą największą szansą na stanie się supernarodem pod względem społecznym (nie! nie mówię teraz o przyjmowaniu imigrantów). I wszystkie narzędzia do dokonania tego – mamy na wyciągnięcie ręki.

  1. Jesteśmy niesamowicie pracowici.
  2. Jesteśmy inteligentni i umiemy kombinować.
  3. Jesteśmy silni, a polskie kobiety to Wonderwomen bez uniformów.
  4. Jesteśmy wszechstronnie utalentowani.
  5. Jesteśmy jak karaluchy (sorry!) – wszędzie dotrzemy, wszystko przeżyjemy.
  6. Mamy tanie latanie i Internet, by eksplorować świat.

(powyższe wartości musiałam podkreślić w tym tekście, bo bez pochwalenia do Polaków nie dotrzesz, fortelem trzeba, by było widać, że ja nie wróg narodu, i przybywam w pokoju. I naszych też doceniam! Ale przecenianie nie jest wyrazem patriotyzmu więc lecimy dalej).

Gdybyśmy o tym wiedzieli, tak naprawdę wiedzieli głęboko – nie mielibyśmy potrzeby słyszenia tego, nie bulwersowałaby nas krytyka, nie mielibyśmy potrzeby udowadniania nikomu, że tak jest. Nie ja tak mówię, psychologia tak głosi.

Wspominałam już o DUMIE z bycia POLAKIEM?

PROUD

Kiedy skrytykuję coś polskiego – to zdrada. Nie podoba mi się tu. A jak mi się nie podoba to wyp****.

Luuuuuuuuuzzzzzzzz Bracia i Siostry! 🙂

 

Myślę, że w naszym słowniku nie ma słowa „inny”. Jest lepszy i gorszy. Ale nie inny. Inny nie oznacza – albo lepszy, albo gorszy. Może oznaczać, że jest tak samo dobry, lub zły. Tylko inny. Tak sobie wymyślił i taki sobie jest.

Przy czym dla Polaków zachód jest tym lepszym (choć powoli nam ta Brytania bokiem wychodzi), a ze wschodem nas lepiej nie mylić. Polska to EUROPA ŚRODKOWA.

Nie ma innych – takich, których nie będziemy wartościować czy to dobrze, czy źle. I to akurat normalne dla wielu nacji, ale ja znam najlepiej tylko tę naszą. A my jesteśmy w tym ekspertami. A określenia „lepszy” i „gorszy” wymagają punktu odniesienia, czyli w tym przypadku – tego naszego polskiego dobra.

Porównujemy się nieustannie i mamy ogromny problem z interpretacją POZYTYWNEGO PRZEKAZU (i odbieramy go śmiertelnie personalnie – patrz powyżej „przewrażliwienie”).

 

Wreszcie docieramy do meritum.

 

Turcy są bardzo przystojni.

O fu! To wyp***aj tam, skoro wolisz ich od Polaków.

Tłumaczenie: Nie wolę. Mówię tylko, że są przystojni. Polacy też są przystojni. Możemy być wszyscy przystojni, nie umniejsza to przystojności innym.

 

Persowie są bardzo uprzejmymi ludźmi

Co Ty pieprzysz! Tam ludzi się torturuje i zabija za odstąpienie od Allaha.

Tłumaczenie: Mówię o ludziach. Nie o islamskim reżimie, którym tym ludziom życie utrudnia. Nie – sami go sobie nie wybrali, nie mają tak dobrze jak my. Nima demokracji.

A z tym reżimem jako przyjezdny nie będziesz mieć za wiele do czynienia. Pisałam o tym o TUTAJ.

 

Mechanizm wydaje się prosty:

DOBRE SŁOWO O ZŁYM KRAJU + PRZEWRAŻLIWIENIE I PORÓWNYWANIE SIĘ + BRAK POJĘCIA „INNE” +  = SIEKA W NECIE + ZŁO

Z tej lepkiej kupy polskiego zakompleksienia i przewrażliwienia bardzo trudno jest się wydostać. Wyobrazić to sobie mogą Ci, którzy rzucają palenie jako pierwsi w towarzystwie: „Chcesz sobie zajarać? Haha! No zajaraj sobie!!!” albo „Jak dobrze, że ja nie rzucam. Współczuję Ci, wiem że chcesz sobie zapalić <i dymem Ci w twarz>. Ja lubię palić. I myślę, że też się złamiesz”.

Palacze chcą Cię zatrzymać przy sobie, bo wiedzą, że źle robią. To inteligentni ludzie. A w kupie raźniej robić głupie rzeczy i sumienie mniej gryzie.

No i nie trzeba się zastanawiać nad słusznością wyborów. Myślenie to wysiłek, ludzie pracujący umysłowo często są bardziej styrani niż budowlańcy. Można sobie ułatwić życie po prostu adaptując się do otoczenia, a najlepiej nieskomplikowanego.

Nie lubimy:

  1. Moralizatorskiego tonu (brawo ja, za ten tekst)
  2. Krytyki i wytykania nam błędów  (nawet słusznych).
  3. Sugerowania, że ktoś zrobił coś lepiej.
  4. Krajów Islamskich.

 

Masz absolutne prawo, Drogi Czytelnika do WŁASNYCH POGLĄDÓW, OSĄDÓW i OPINII (inni ludzie też mają – „inni”, czujesz? czujesz mnie? 🙂 ).

Masz też ogromną SZANSĘ na samodoskonalenie się poprzez UCZENIE SIĘ od innych ludzi (tylko tego czego będziesz chcieć). I przez całe życie możesz uczyć się więcej i więcej – końca jako takiego nie ma.

 

Mamy problem z ciepłotą (ducha). Ja do tej pory głupieję, gdy ktoś mi powie coś miłego. Ważymy słowa – nie mówimy sobie miłych rzeczy, nie chwalimy byle czego, nie zwracamy uwagi na drobiazgi. Na dobre słowo trzeba w Polsce NAPRAWDĘ ZASŁUŻYĆ. A czasami brak krytyki jest już samo w sobie jak dobre słowo. Nie chwalimy niczego co sami w łatwy sposób też możemy osiągnąć. Że ktoś się ładnie uczesał, że udekorował stół na kolacje, że był uprzejmy, że mu coś dobrze wyszło. Nie wysyłamy też prostych, miłych sygnałów, drobnych uśmiechów, wyrazów szacunku…

W Polsce przyjaciół nie poznaje się w biedzie, bo wszyscy umiemy sobie współczuć i się pocieszać. Tu przyjaciół poznaje się w momencie największego szczęścia. Szczęście już jest trudne do zniesienia.

I ja naprawdę daleka jestem za krytykowanie takiej postawy (mówienie o tym to jeszcze nie krytyka). Taki mamy klimat. Sama jestem z tych, które rzucą wszystko, by o 4 nad ranem jechać do przyjaciółki, która ma problem, a kiedy trzeba odpisać na wiadomość trwa to czasem pół roku.

Ale widząc inspiracje w zasięgu ręki – aż żal nie skorzystać. C’nie? 🙂 I to tutaj właśnie sobie na tym Globstory razem robimy.

 

D O   H Y M N…. ekhm… DO FILMU!

Naprawdę nie wiem jakim cudem inne nacje zaopiniowały tak dobrze naszą polską gościnność, którą się tak szczycimy. A może to jakaś legenda, którą sami sobie powtarzamy, bo ja zagranicą takiej opinii o Polsce nie słyszałam. Nikt nie słyszał. W ogóle mało o Polsce się słyszy ( a Ty co wiesz np. o Kazachstanie? Prawdopodobnie tylko to co pokazał Borat, choć sceny Kazachstanu kręcono w Stanach. A to też jakiś tam kraj. Też ma fajne rzeczy na pewno jakieś. I nie ma nic w tym złego, że nic nie wiesz o Kazachstanie, prawda? Czy to obraza dla Kazachów?)

Jeśli mamy się porównywać, to wypadamy chłodno (znów! Nie oznacza to, że nie ma chłodniejszych narodów). Nawet jeśli jesteśmy szalenie gościnni w kontekście polskim, to na arenie międzynarodowej nasze oblicze gościnności często może się okazać jako minimum humanitarności.

Przekonali się o tym uczestnicy programu „Azja Express”, których zszokowało to, że można obcych wpuścić do domu (w sumie nie wiem czemu akurat to – jak się chodzi na pielgrzymki do Częstochowy też się śpi po domach).

Kiedy w Turcji powiesz, że dziewczyna ma ładne kolczyki – istnieje duże prawdopodobieństwo, że zanim dokończysz zdanie – ona te kolczyki już zacznie ściągać. Aby Ci je podarować.

Bycie dobrym i dawanie czegoś nam UJMUJE. (szkoda też kolczyków, co?)

Babeczki płaczą w programach o metamorfozach, kiedy Sablewska im mówi, że muszą wreszcie pomyśleć o sobie. Ciągle podkreśla się jak ważne jest, by samemu sobie zrobić dobrze.

Nie piętnuję tego. Też tak uważam. Jak całe społeczeństwo tak uważa to w ciągłym bezinteresownym dawaniu już nie ma przyjemności.

Maski w samolocie zakłada się też najpierw sobie, potem dziecku.

Ale jak dobrze jest czasem „zarazić się dobrem”, w kraju, w którym dawanie DODAJE (a nie ujmuje). W którym bezinteresowne dawanie, dawanie i jeszcze raz dawanie – jest przyjemnością. Lubię tam być, bo z kim przystajesz, takim się stajesz.

No dobra. Ciężko to przenieść na nasze podwórko – ludzie pomyśleliby, że jesteśmy szaleni, czegoś chcemy, albo się w nich zakochaliśmy…

Ale na pewno można stać się lepszym człowiekiem.

Mam dla Was dzisiaj szczególny film. Miał być nieco mniej nostalgiczny, ale umiałam się zdystansować, będąc zagrzana ciepłotą Persów.

Komentarze

  • Greeney
    29 września 2016

    „Hamid poprosił mnie tylko o jedno” – jesteś niemożliwa, uśmiałam się ;))

  • Coraz częściej myślę sobie, że powinnam być mniej Polska w bardzo wielu aspektach.
    W ogóle nie jestem entuzjastyczna i nie doceniam swoich osiągnięć i nie potrafię się zżyć z moją międzynarodową firmą. Ludzie się cieszą jak głupi kolejnymi wydaniami produktu, każdą pozytywną opinią klientów i tą rodzinną atmosferą jaką mamy mimo pracy zdalnej i to w dodatku w firmie wielkości korporacji. A ja? A ja zawsze kiedy mnie szef chwali oczekuję tego wyraźnego „Ale”. Przy nowych wydaniach mam w głowie wszystkie te kompromisy, przez które produkt nie jest tak perfekcyjny jakby mógł być… A rodzinna atmosfera i słodzenie sobie na codziennych spotkaniach prędzej doprowadzi mnie do mdłości niż radosnego wejścia w nowy dzień pracy.

    Chociaż jak obserwuję starsze pokolenie to wiele we mnie już tej Inności.
    Już teraz wyróżniam się nadzwyczajną ufnością do ludzi, czym doprowadzam moją trochę-teściową do rozpaczy… No bo jak można iść do lekarza i zaufać, że przepisał mi dobre leki skoro nie przestudiowałam całej encyklopedii leków i nie wypytałam wszystkich znajomych jakie mieli skutki uboczne po tym leku.

    Na pytanie: „Co u Ciebie?” mniej lub bardziej wylewnie opowiadam o sukcesach i osiągnięciach skrzętnie omijając temat braku czasu na umycie własnych okien, brzydką pogodę i podatki.

    To odpowiadanie pozytywnie na pytanie co u mnie faktycznie pozbawiło mnie kilku znajomych, którzy najwyraźniej nie wytrzymali presji sukcesu 😉

    • Kaja
      29 września 2016

      That’s the spirit 🙂 Dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami!
      Młodzi ludzie mają większe szanse na te „dobre zmiany”, stare drzewa ciężko przesadzić.

      Moim zdaniem też nie każdy musi być tak entuzjastyczny, nie każdy ma ekspresyjny charakter. Ważne, by być po prostu bardziej szczęśliwym. Niekoniecznie na zewnątrz 🙂

  • Magda
    29 września 2016

    Myślę, że jest kilka pozytywnych aspektów tej naszej postawy, gdzie śmianie się z siebie (a nawet obicie sąsiadowi facjaty) to nie grzech, bo w końcu to swojak, lecz gdy „atak” przychodzi z zewnątrz, to śmiech przechodzi w zgrzytanie zębów, a za tym obitym swojakiem murem staniemy – pamiątka z całkiem niedawnych, złych czasów. Jest w tym pewna wzruszająca – czasem głupkowata? – solidarność. Ale całe to stroszenie piórek i nieprzyjmowanie krytyki to chyba naprawdę głębokie zakompleksienie: czujemy się zaściankowi, biedni, okradani, mało wpływowi na arenie międzynarodowej, niedoceniani. W ostateczności, by poczuć się cool i łał, przywołujemy husarię (zjawisko zauważalne np. na popularnym 9gag’u 🙂 ) i wszystkie bitwy, jakich to polskie wojsko niemalże cudem nie wygrało. Mam wrażenie, że brakuje w nas WDZIĘCZNOŚCI, w tym niereligijnym znaczeniu- za dzisiejszy dzień, za drugiego człowieka, za uśmiech, za życie. Kiedy zaczniemy być wdzięczni, poczujemy, że mamy dużo – i będzie dla nas radością dzielić się tym z innymi. Nie musimy nic udowadniać, przywoływać zdarzeń z przeszłości, w których mieliśmy udział zerowy. Po prostu cieszmy się kontaktem z drugim człowiekiem. W tym nie ma żadnego wyścigu „który kraj jest lepszy”.
    Obejrzeliśmy z narzeczonym (w międzyczasie awansował na męża) wszystkie Twoje filmy i nadrabiam teraz zaległości w blogu. Bardzo fajnie się Ciebie czyta! Jak będziesz już wydawać książkę, to daj znać 😛 I jeśli zawitasz do Trójmiasta to też daj znać, chętnie potrenuję swoją gościnność!
    A i jeszcze jedno – dzięki Twoim filmom z Porto narosła we mnie olbrzymia chęć, żeby odwiedzić to miasto i właśnie poszukuję tanich biletów. Dzięki za inspirację 🙂

    • Kaja
      29 września 2016

      Magda, dzięki za ten komentarz i za zaproszenie. Trójmiasto to mój ulubiony region Polski, na pewno zawitam.
      Tak! Miałam się jeszcze odwoływać do historii, Husarii, porażki w II Wojnie Światowej i tego, że ileż można… Tekst byłby jednak 2 razy dłuższy, a przekaz i tak już jest chyba jasny, co widać po Twoim komentarzu 🙂
      Pozdrowienia dla Pana Męża!

  • Errrr
    29 września 2016

    Hamid ma uroczą facjatę. Można się zakochać.

  • Marta
    29 września 2016

    tyle czasu spędziłam w Turcji a o sytuacji kiedy ktoś by mi coś swojego oddawał, bo mi się spodobało nie usłyszałam

  • Weronika
    29 września 2016

    Przede wszystkim, chciałabym pogratulować Ci odwagi – że wychodzisz z jakiejś swojej stałości, bierności i ruszasz w świat.
    Bardzo bym chciała móc tak robić. Niesamowite, że zachwycasz się kulturą wschodu, szczerze? ja też. Ale nigdzie dalej jak Mołdawia nie byłam, więc mogę jedynie bazować na tym co wyczytuje, no i na twojej relacji przede wszystkim.
    Rób to dalej! 🙂

  • Goga
    29 września 2016

    Obejrzałam filmik uprzednio przeczytawszy posta,który bardzo do mnie trafił 🙂 miałam takie skojarzenie z kolega,kótrego poznałam w Tanzanii, miał na imie Robert Rera i pomagał tak jak Hamid tobie 🙂 Woził, spełniał wszystkie zachcianki nawet te niewypowiedziane, planował, dbał, śpiewał przy tym i zabawiał i było z nim zawsze lekko i przyjaźnie….Ech! Dzisiaj po raz pierwszy zajrzłam na twojego bloga i bardzo mi sie podoba lekkośc z jaką poruszasz tematy nawet te mniej wygodne 🙂 pozdrawiam

  • Beata
    29 września 2016

    Kaju! Ja lubię wszystko co piszesz, mówisz i śpiewasz:)) Trudno mi ocenić jakim jesteśmy narodem na tle innych, ale mimo wszystkich naszych wad lubię być Polką 🙂 i lubię uczyć się od innych. Filmiki o Iranie są super. Mimo tego, że różnimy się w światopoglądzie -> zachwycam się wschodem, choć nie dane mi jest tam wyjeżdżać. Niecierpliwie czekam na to by zobaczyć świat Twoimi oczami 🙂 A jak już zaplanujesz wypad do Trójmiasta to i ja będę wypatrywać Cię z tęsknotą:)

    • Magda N.
      30 września 2016

      Widzę, że tu w komentarzach jakaś mocna ekipa z Trójmiasta 🙂
      Kaja, wpadaj do nas koniecznie bo wychodzi na to, że masz na Pomorzu fanklub 😀

  • Gonia
    30 września 2016

    Kaja, wzruszyl mnie Twoj film..I zrobilo mi sie przerazliwie smutno. Mialam troche doczynienia z Kurdami dawno temu w pracy a ich goscinnosc, zyczliwosc i chec pomocy wprawiala w oslupienie. Smutno mi z jednego powodu – widze i wierze ze w ludziach z ‚tamtych rejonow’ jest wiele wspanialych cech, serce mi peka jak bardzo sa ponizani, poniewierani i mieszani z blotem, tylko ze wzgledu na swoja religie chocby w Polsce, chocby tylko w rozmowach i opiniach. Mam wrazenie ze nikt nie stara sie juz w nich dostrzec niczego dobrego, kazdy patrzy i jedyne o czym mysli to wypisany wielkimi literami – ISLAM! czyli zlo, zacofanie, i generalnie wszystko co najgorze. Twoj film jest bardzo wazny, zwlaszcza w dzisiejszych czasach. Chcialabym by pojawialo sie tego wiecej. Chcialabym zeby ludzie zaczeli myslec i przestali postrzegac swiat w czarno bialych kolorach. I…wstyd mi za to jacy wspaniali byli ci ludzie dla ciebie, wiedzac, domyslajac sie jak byliby potraktowani w Polsce, lub myslac jak wielu ludzi pomysli zwyczajnie i bez refleksji – islamska zaraza.. Dlatego dziekuje Ci za ten film. Jest wazny a ty super. Przemilo sie Ciebie oglada.

  • Gonia
    30 września 2016

    A i zapomnialam dodac – w chuscie wygladasz jak Angelina Jolie 🙂

  • Małgorzata
    3 października 2016

    Witaj trochę czuję się urażona tym postem , bo to jest tak ,jakbyś wszystkich Polaków wrzuciła do jednego worka , a to nie prawda , ja rozumiem i jestem w stanie zrozumieć , inne narody bo to też są ludzie ,ale uważam ,że Ci inni ludzie powinni też mój Naród zrozumieć i przyjeżdżając do mnie dostosować się do mojego kraju i obyczajów. Wtedy będzie zgoda wśród narodów nie zgodzę się z tym ,że trzeba ,, narzucać” jakąś wiarę , niech każdy wierzy w co chce , a jeżeli chodzi o mężczyzn zawsze wybiorę Polaka i koniec .

  • Ola
    16 października 2016

    hej 🙂 nie zgadzam się z Tobą trochę w temacie gościnności. Uważam że jesteśmy narodem bardzo gościnnym, ale nie ufnym. Dlatego pewnie większość z nas nie wyobraża sobie wpuszczenie obcego człowieka do domu. Sama mieszkam w Turcji i gościnnośc tu, nie umywa się do polskiej – wydzielanie porcji, częstowanie po jednym cukierki itp. Mój mąż ma takie samo zdanie. Pozdrawiam 😉

  • Ania
    22 października 2016

    Bardzo dobry wpis! Daleko mi do takiego „polskiego” podejścia w związku z czym czasami w tym kraju czuję się jak wśród kosmitów.

  • Kinga
    23 stycznia 2018

    Jestes mega utalentowana i piekna na dodatek ! 🙂 serdecznie Ci gratuluje. Wlasnie obejrzalam po kolei co najmniej 10 Twoich vlogow podrozniczych ciagiem. Nie wiem czy ktos Ci to juz mowil, ale fantastycznie wygladasz z hidzabach i okularach ( wiem, ze nie mozesz nosic na stale). No to tyle pozytwynych slow, tak zeby zaprzeczyc, ze my Polacy potrafimy tylko hateowac ;)- chociaz niestety absolutnie musze sie zgodzic z tym co napisalas powyzej… jako narodowsc mamy te koszmarne uprzedzenia niczym nie poparte do krajow islamskich, ktore ja rowniez uwazam, za najbardziej goscinne i pelne fantastycznych, pomocnych ludzi.

    Pozdrawiam i zycze Ci powodzenia!

    Kinga

  • Martana
    25 stycznia 2018

    Witaj,
    nie jestem ani blogofilką, ani rasową fanką – po prostu polubiłam Twoje filmiki, a że byłam w wielu miejscach, które zwiedziłaś, mam prawo do porównań i większości poruszanych kwestii się z Tobą zgadzam. Jest jednak rzecz, która nie daje mi spokoju… Zacznę jednak od dygresji, bo w tym akurat jestem znakomita :).: Kiedy pierwszy raz przyjechałam do Dubaju, był rok 1997 i królestwo przepychu dopiero się wykluwało. Zszokował mnie tam stosunek mężczyzn do kobiet – przecudowny, nadskakujący, szarmancki, służalczo – wdypowłażący. Kiedy wchodziłam do supemarketu (dwa tam wtedy były), śmieszny facecik zabierał mi torebkę i niósł ją przede mną, wciskając jednocześnie (mnie, nie sobie) rozmaite smakołyki do buzi. Na suku dwóch obcych niosło mi zakupy do samochodu (jako siedemnastolatka nie miałam jeszcze prawka, ale umiałam jeździć, co w zupełności wystaczało). Summa summarum – miałam takich Hamidów kilku, a szef dubajskiej policji chciał mnie nawet na czwartą żonę w zamian za kilka bezcennych, białych wielbłądów. Czy wiesz jednak czemu Twoi Irańczycy i moi Dubajczycy byli (są) tacy cudowni? Ok, nie ujmując im uroku, sympatii do turystów, umiłowania kobiet, kultury, bla bla bla całej reszty widocznych pozytywów… oni tacy są, bo to pozostałość po czasach paskudnego traktowania ich przez przyjezdnych. Kiedyś biały człowiek mógł kiwnięcem palca skazać na tortury i śmierć Araba tylko za to, że wydawało mu się (białemu, nie Arabowi), jakoby ten drugi ukradł mu chusteczkę do nosa. Że dotknął żony białego. Że ją okreadł z pierścionka. Do tego, co tu dużo gadać, baba dla Arabów to debil. Piękny, uroczy, słodki, ale nieobliczalny debil. Dlatego śmieszny człowieczek niosł torebkę przede mną i pokazywał mi cały czas, że nic z niej nie wyciąga. Dlatego na mój widok inni kierowcy zarzymywali się i chcieli przepuścić nawet tam, gdzie to oni mieli pierwszeństwo. Dlatego Ali, szef policji chciał mnie kupić od mamy za absolutny bezcen, który ustawiłby ją do końca życia. Bo wielbłąd to towar i żona to też towar – też bezcenny i wymagający najwyższej troski, ale towar. Piszę to bez rasistowskich podtekstów lub z niechęci do krajów muzułmańskich – przeciwnie, mam z nich jedynie wspaniałe wspomnienia i na pewno jeszcze tam wrócę. Piszę to w ramach ciekawostki i ukazania drugiego dna. Bo zawsze jest jakieś drugie dno. Pozdrawiam Cię i życzę spełniania kolejnych, wymarzonych celów.
    Marta – belferka dzieci z całego świata, zamieszkałych przypadkiem w Dublinie 🙂

  • Świetny wpis! I generalnie bardzo pozytywny blog przekazujący mądre treści. Oby więcej takich w polskiej blogosferze.
    Powodzenia!

  • Greg
    7 maja 2018

    Hej Kaja! My też nie wiemy dlaczego dobro wkurza Polaków… Ale po lekturze Twojego wpisu przypomniała nam sie sytuacja ze sklepu w londyńskiej dzielnicy Southall. Hinduski sprzedawca, choć lekko zszokowany tym co wydarzyło się minutę wcześniej, ze spokojem wyjaśnił nam co według niego kieruje wielu ludżmi z Eastern Europe. (Nasz rodak nawrzeszczał po polsku opowiadając co zaraz zrobi z [sprzedawcy] turbanem i brodą, po czym walnął koszykiem z zakupami o podłogę i wybiegł na ulicę.) Ten starszy Hindus, z tego wszystkiego zrozumiał pewnie tylko słowa na ‚ha’ i ‚ka’, bo te na Zachodzie znają już wszędzie i wszyscy. Powiedział nam że ludzie z mono-narodowych, post-komunistycznych, wcześniej zamknietych krajów po prostu SIĘ BOJĄ. Boją się tego, czego nie znają: Innej kultury, religii, języka. I w geście obronnym reagują negacją albo agresją. Myślimy że to prawda. To niczego i nikogo nie tłumaczy, ale wiele wyjaśnia… Wielki SZACUN za podjęcie trudnego a ważnego tematu. My właśnie raczkujemy z naszym blogiem o podróżach i Ty również jesteś nasza inspiracją 🙂 Gdybyś wybierała się do Londynu, napisz, pokój gościnny zawsze czeka. Pozdrawiamy, Ania i Greg

  • Andrzej
    3 stycznia 2019

    Na Twoją stronę trafiłem przez przypadek. W lutym jadę do Iranu i szperając w internecie natrafiłem najpierw na Twoje filmy a potem tutaj. Od niedawna trochę jeżdżę po świecie, na tyle na ile pozwala mi normalny urlop. Czytałem wiele różnych podróżniczych opisów na temat różnych krajów . Kilka z tych krajów widziałem już na własne oczy. Po powrocie czasem czytam je jeszcze raz już mądrzejszy o własne doświadczenie. Dlaczego to piszę ? U Ciebie pierwszy raz się stykam z tym , że ludzi traktujesz jak najciekawsza „atrakcję” kraju , w którym przebywasz i to im poświęcasz najwięcej miejsca w filmach i opisach. Ja też podobnie jak Ty podczas krótkich pobytów staram się na ile to możliwe zrozumieć ” inność” tych ludzi. Może dlatego właśnie bardzo mi się podoba to co piszesz i pokazujesz w filmach. Bardzo podoba mi się również Twój styl i sposób wyrażania myśli. Jeśli o mnie chodzi to „trafiasz w sedno” tego czego chciałbym się dowiedzieć. Mimo młodego wieku pełen profesjonalizm. Masz wyważony dystans do siebie i swojego polskiego pochodzenia dlatego Twoje felietony są doskonałym źródłem rzetelnych informacji o Iranie. Przeczytałem już kilka książek i mnóstwo artykułów o Iranie ale Ty przybliżyłaś mi go najbardziej. Mam nadzieję, że Iran to jest moja ostatnia podróż. Wiem , że przy kolejnym wyjeździe na pewno wcześniej zajrzę na Twoją stronę. Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu wrażeń w dalszym poznawaniu świata i przybliżania go innym.
    Andrzej

zostaw komentarz

LUBISZ MÓJ BLOG?

Możesz objąć kanał Globstory patronatem.

Dzięki!

@globstory

Follow Me