No weather information available
Top

Co słychać u Gruzinek z popularnego video?

Gruzja była jedną z największych moich przygód, ku memu zaskoczeniu. Kto był w Gruzji ten mi uwierzy, kto nie był – zobaczy na filmach, że nie trzeba jechać daleko, by przywieźć wrażenia ekstremalne.

Nie uprzedzając jednak faktów – dziś krótko chcę opowiedzieć Wam o kulisach mej porażki i filmie, którego nie będzie.

Porażka to może niewłaściwe słowo, bo kojarzy się z demotywacją i depresją. U mnie skutkuje co najwyżej zniesmaczeniem, bo gdy robi się wiele rzeczy jednocześnie – 100% sukcesów mają tylko… cóż, postacie fikcyjne.

2 – 3 lata temu moja fejsbukowa tablica była zapełniona tym filmem.

Pamiętam ten hype i moje niezdrowe zainteresowanie viralowym filmem młodych Gruzinek, które po prostu wrzuciły do sieci video, a stały się Gwiazdami Youtuba.

Zdobyły moje serce błyskawicznie i wiedziałam, że jeśli będzie mi dane pojechać do Gruzji kiedykolwiek – odnajdę je, niczym stalker, poznam je, nagram je, cyknę sobie selfie jak nastoletnia fanka Bijonse.

Do Gruzji zaprosiła mnie Martyna (nie Wojciechowska, taka inna, ale też mająca misję), Polka, menago Tbiliskiego hostelu (choć lepszym słowem byłoby tu Królowa 🙂 – pozdrowienia, Kochana). Napisała szaloną wiadomość, tonem nieznoszącym sprzeciwu, że mam pakować sprzęt i przyjeżdżać. Tak też uczyniłam. Miało to być późną wiosną, ale po co czekać do wiosny, skoro mamy jeszcze długą zimę. Stała się prawdziwym wytrychem i niezbędnym ogniwek realizacji gruzińskich video. To wkrótce.

Jednym z pierwszych moich zapytań było: „znajdziemy te laski!?”.  Było to miesiąc przed moim przyjazdem.

Okazało się, że od czasu słynnego video, dziewczyny wypełniły swój Youtubowy kanał innymi piosenkami, oraz „Apareką” w innych wersjach i nazwały się Trio Mandili. Znalazłam stronę internetową, napisałam wiadomość, dodając sobie nieco prestiżu, nazywając siebie polską dziennikarką, oferując profesjonalny wywiad i nagrania. Na wyjaśnienia mógł być jeszcze czas. 3 tygodnie bez odpowiedzi. Co kilka dni dopytywałam Martynę czy wie jak do nich dotrzeć. Ta uspokajała mnie mówiąc, że w Gruzji nic się z takim wyprzedzeniem nie organizuje

Pożyczyłam kamerkę Samsunga nagrywającą w 360 stopniach, śniąc wizję 3 gruzińskich dziewczyn śpiewających swój hit w wydaniu przestrzennym. Chciałam je też zapytać o WSZYSTKO. Toż to taka piękna musi być historia.

W Gruzji jest tak, że wszyscy się znają. Jeśli nie osobiście – to znają znajomych, którzy znają resztę. Lub znajomych znajomych. Lub znajomych znajomych znajomych. I reguła, że wystarczy znać 6 osób, by dotrzeć do każdego człowieka na świecie, tutaj się nie tyle potwierdza, co realizuje zasięgiem 1-2 osób.

Martyna znała Kubę, który znał Dato, Dato znał jedną z dziewczyn. Albo jej matkę, czy kogośtam. Ta dała kontakt do… menadżera. Wszyscy dokoła mówili mi, że mój plan nie jest niewykonalny, bo w Gruzji nawet będąc gwiazdami, to wciąż jest się ludźmi z sąsiedztwa. Nawet jak się ma menadżera. To się więc musiało udać.

Akcja przenosi się na gruzińską ziemię.

Godzina 21.30 – dzwonimy do typa (pomijam perypetie związane z organizacją telefonu, bo z polskiego numeru to jakieś 8zł/min). Okazało się, że Trio Mandili przebywa obecnie w Tbilisi (my również!), menadżer przebywa z nimi, a artystki biorą udział w lokalnych eliminacjach do konkursu Eurowizji. Ach jak wspaniale – pomyślałam.

Najpoważniej jak potrafię przedstawiam mój pomysł, oferuję moją dyspozycyjność, Martyna siedzi obok i robi mi zdjęcia, by mieć pamiątkę z tego, jak marzenia się spełniają.

Menadżer, nazwijmy go R. – okazuje się być… Ukraińcem. Widać, że zna się na rzeczy, wszystko full pro.

Miałam okazję wykorzystać moje doświadczenia, które kilka lat temu nabyłam robiąc videowywiady do tabloidu, i przez chwilę poczułam się jak za dawnych czasów, gdy zdobywało się kontakty i umawiało na wywiady z tą czy inną Dodą. Poinformował mnie, że Trio Mandili jest bardzo zajęte, ale spotkajmy się, omówimy koncepcję, ustalmy wszystko, a potem się umówimy na dzień, miejsce i godzinę.

Skoczyłam niemal pod sufit, że w ogóle chce się spotkać, dobry znak! Martyna ma zawał z radości. Jego napięty grafik wymusił na nas spotkanie …. za godzinę. O 23.00 czasu lokalnego, w jednej z modnych knajpek.

Pobiegłam poprawić mejkap, ogarnąć włosy, zebrać sprzęt (na wszelki wypadek), wybiegłyśmy z Martyną na taksówkę. To był jedyny moment tego wyjazdu, kiedy Martyna skakała niczym kozica górska (awaria w kolanie spowalniała ją przez pozostały czas). Do knajpki dojechałyśmy przed czasem, zamówiłyśmy herbatę i czekamy. Menadżer się spóźnił, a nasz stół uzupełnił się jeszcze o 2 lufy czaczy (gruziński samogon), przesłane od dziadków ze stolika obok.

Przyszedł człowiek niewysokiego wzrostu, przeciętnej figury, w lalusiowatym garniturze, co w kontraście do moich porwanych na kolanach spodni potęgowało nasz dystans. Ten skrócił się po pierwszym zdaniu pana R.:

– Widziałem Twoje filmy z Iranu! Jak Ty to zrobiłaś?! – zaczął entuzjastycznie.

Dzięki Bogu, za ten Iran! – pomyślałam. Jak piękna to sprawa, że im więcej kręcę, tym więcej kręcić mogę

Po krótkim pitu pitu na temat mojego kanału na łaj ti, R. Uprzedził:

– Mamy bardzo napięty plan, nie wiem czy znajdziemy czas. Ale powiedz co i jak i postaram się zrobić co w mej mocy.

Zaproponowałam video 360 śpiewającego Trio Mandili, oraz krótką rozmowę – co to był za dzień, który odmienił życie dziewcząt, jak ono teraz wygląda, jak reaguje rodzina, czy wiedzą, że są znane i kochane.

– Ok, tylko muszę zwrócić uwagę na fakt, że 2 dziewczyny ze słynnego video już nie grają w zespole. Została tylko jedna. – rzekł R.

– …

– Musiałem wymienić 2 dziewczyny, ale spokojnie – znalazłem takie, które wyglądają niemal tak samo i mają takie same głosy jak poprzednie.

– … A czemu? – zerkamy z Martyną na siebie, wiem doskonale co myśli.

– Jedna wyszła za mąż, drugą trzeba było zmienić. Wiesz, tutaj w Gruzji ciężko się pracuje z Gruzinami. Ja bardzo dużo pracy włożyłem w ten zespół. Wysłałem je na lekcje śpiewu do najlepszych nauczycieli, zainwestowałem dużo czasu i pieniędzy w kolejne nagrania. Bardzo trudno jest zrobić z tego profesjonalny zespół.

– No tak tak, rozumiem. Od śpiewających w polu dziewczyn, do artystek eurowizyjnych jest daleka droga. Na pewno Twój wkład pracy był ogromny – kiwam ze zrozumieniem, a w dołku mnie boli, z każdym jego słowem widzę jak świat mieli prawdę, opakowując ją w plastik z kokardką.

– Naprawdę bardzo ciężko. No ale dobrze, to nagrajmy to w piątek. Prześlesz mi pytania do dziewczyn, bym mógł je przygotować?

Zorientowałam się, że przez cały ten czas rozmawiamy o „dziewczynach”, R. ani razu nie nazwał ich artystkami, nie pochwalił… No dobrze, Czytelniku, już nie komentuję, myślę, że wyciągniesz wnioski samodzielnie, dosyć już mych osobistych frustracji.

– Oczywiście, ale wolałabym byś ich nie przygotowywał.

– …

– Youtube to nie telewizja na żywo, a magia tamtego video polegała na autentyczności i prawdzie. Nie chcę, by recytowały wyuczone odpowiedzi, chcę po prostu z nimi pogadać.

– No tak tak, wiem jak to działa. Nie martw się – wiem o co Ci chodzi, przygotuję je tak, by nie wyglądało to na przygotowane.

– …

Umówiliśmy się na video w konkretnym kształcie, R. namawiał mnie jeszcze do skorzystania z jego mikrofonu przy nagraniach i wstawienia linka pod video do czegoś tam.

Dobra, zgadzamy się z Martyną na wszystko. Nie mamy wyjścia, zobaczymy co nam wyjdzie, potem będziemy się martwić. Walnęłyśmy nasze sprezentowane lufy, i z rozedganymi organami cieszyłyśmy się, że plan odnalezienia w Gruzji jakichś lasek z internetu – nam się powiedzie. I będzie to super video, bez względu na wszystko!

 

Był to wtorek. 3 proste pytania wysłałam o 2.00 w nocy. R. milczał przez 2 dni, a piątek zbliżał się wielkimi krokami. Mój ostatni dzień w Gruzji.

Wiadomość przyszła w czwartek, że R. nie zna jeszcze planu na kolejny dzień, musi sprawdzić. Sprawdził późnym wieczorem i odpisał, że nie będą mieć czasu. I że obiecuje, że zrobimy duży fajny wywiad w… kwietniu.. w BUDAPESZCIE!

Odpisałam mu na wiadomość, podziękowałam za poświęcony czas, że Budapeszt to … kurwa inny kraj i mała jest to szansa, że będę tam w kwietniu, i że poza Gruzją to doesn’t make a big sense. But tsenkju, doceniam, dziekuję, trzymam kciuki za Eurowizję. I że mam nadzieję, że świat jednak nie będzie przetwarzał tego co piękne i prawdziwe, na miałką papkę szołbiznesu, a tacy ludzie jak on niech go to hell, powymieniać se dziewczyny.

No dobra… domyślasz się pewnie Czytelniku, że wszystko co przytoczyłam powyżej to mieszanka tego co napisałam faktycznie, a co pomyślałam. Łatwo się domyślić, co jest czym, bo profesjonalnym trzeba być do samego końca. A świat jest za mały na palenie mostów. Tak uważam.

Poza tym – może ja się nie znam. Może to jest najlepsze co mogło spotkać te dziewczyny (tudzież jedną, ostatnią), może tak się wykorzystuje talent i potencjał. Co ja tam wiem, robię tylko jakieś filmiki z podróży. Może będzie z tego jeszcze duma narodowa Gruzji. 

Jeszcze następnego dnia ktoś tam wspomniał, że zna jedną z dziewcząt osobiście, i powinniśmy kontaktować się z nimi bezpośrednio. Niestety, z menadżerami to tak nie działa.

By miłym akcentem zakończyć tę historię, zostawię Cię ze skoczną nutą i kolejnym marzeniem. Kiedy następnym razem będę w Gruzji – znajdziemy tych chłopaków 🙂

 

 

UPDATE!!!

Pojawiło się video z eliminacji do Eurowizji… 🙁

https://www.youtube.com/watch?v=5AHPMxRqN0g

Komentarze

  • Mariusz
    1 stycznia 2017

    Brawo! Cieszę się,że trafiłem na ta stronę. Podobnie jak Ty zwróciłem uwagę na śpiewające z entuzjazmem dziewuszki. Historyjka którą opisujesz potwierdza moje przypuszczenia ,że coś się musiało zmienić w międzyczasie. Jedyne co udało mi się wyszperać o nich to : kup pan płytę 🙁 . Zamierzałem nawet zrobić „dochodzenie” przy wykorzystaniu zaprzyjaźnionych Gruzinów ale ubiegłaś mnie :). Powodzenia

  • Basia
    18 stycznia 2017

    Trafiłam na na Twój kanał na Youtube przez przypadek z przyjemnością obejrzałam wszystkie filmy .
    Dziewczyno Ty jesteś do tego stworzona . Dzisiaj w programie Dzień Dobry TVN gościła
    Martyna Wojciechowska otwiera nowy kanał podróżniczy poszukuje chętnych…….
    Proszę obejrzyj Sama myślę że to cię zainteresuje . Pozdrawiam…

  • Sonia
    23 stycznia 2017

    Trzeba było brać się od razu za tych facetów 😉 W kwietniu sama lecę do Gruzji – mam nadzeję, że będę wyhazd wspominać tak samo miło jak Ty 😉

  • Olga
    3 kwietnia 2017

    Lubisz folklor, to może ukraińskie głosy też polibisz 😉 – w YT znajdziesz: Selo n Ludy.
    Szczególnie skoczna na dobry początek dnia: selo n ludy „it’s my life” 😉

  • Danusia
    10 września 2018

    Pod wpływem tego artykułu zaczęłam szperać w sieci… i znalazłam Trio Lavdila, powstałe gdzieś rok temu, które zrzesza właśnie te dwie dziewczyny, co opuściły Trio Mandili… : https://www.facebook.com/pg/%E1%83%A2%E1%83%A0%E1%83%98%E1%83%9D-%E1%83%9A%E1%83%90%E1%83%95%E1%83%93%E1%83%98%E1%83%9A%E1%83%90-Trio-lavdila-181813345702727/about/?ref=page_internal
    Nie wiem, co się tam podziało, ale wygląda na to, że tamte dziewczyny nadal chcą śpiewać… Niestety, ja widzę ogromną różnicę pomiędzy tym pierwszym nagraniem Apareki, takim pełnym po prostu radości i entuzjazmu, a tymi późniejszymi nagraniami, gdzie te nowe dziewczyny tak się wdzięczą do kamery (pewnie im ktoś powiedział, że tak ma być)… smutne 🙁

zostaw komentarz

LUBISZ MÓJ BLOG?

Możesz objąć kanał Globstory patronatem.

Dzięki!

@globstory

Follow Me