Poradnik

Podróże bez znajomości angielskiego

Nie bój się. Nikt Cię nie pożre za to, że nie mówisz w ich ojczystym języku. Czy oni wszyscy mówią po polsku? Czy wszyscy przyjeżdzający do Polski fatygują się, by nauczyć się świętej trójcy: „cześć”, „dziękuję” i „przepraszam”? Nie mówię, że to dobrze. Nie mówię też, że język się zbędny. Ale jeśli to jedyny powód, który powstrzymuje Cię przed kupieniem biletu – mam dobrą wiadomość – to nie jest „must-have” (czyli coś co musisz „mieć”).
 
Nie każdy ma talent do języków. Ja byłam leniwcem nad książkami w liceum, pozdrawiam kochaną panią Anettę, która wkładała całe serce w to, by nauczyć nas angielskiego. Założę się, że nie sypiała dobrze. Nauczyłam się „po drodze”, głównie rozmawiając z cudzoziemcami i oglądając filmy z napisami.
 
Największym problemem jeśli chodzi o porozumiewanie się w języku obcym (lub migowym – w razie braków w słownictwie) jest nie sam język, a wstyd i nieśmiałość. Bo nawet ktoś kto świetnie wystudiował język angielski może się zaciąć, gdy dojdzie do konfrontacji, a ktoś kto nigdy nie powiedział nawet „ajlawju” swoim luzem i przebojowością bezproblemowo „dogada się” na każdy temat. Wiem co mówię – wyjechałam do Turcji na 2 lata nie umiejąc nic poza świętą trójcą. Potem do Hiszpanii – z takim samym podejściem. Nie mówię, że to dobrze – ale tak było.
 
Rozumiem doskonale tę nieśmiałość. Łamanym angielskim mogę gadać z kimkolwiek (bo już to wielokrotnie robiłam – diabeł nie taki straszny/przyzwyczaiłam się), ale już dukając tureckie lub hiszpańskie słówka zachowuję się jak idiotka na randce w ciemno.
Dobra wiadomość – przy pierwszym kontakcie z obcokrajowcem, fakt, że w ogóle nie mówi się w języku obcym daje więcej swobody, niż gdy mówi się średnio. Nie szuka się nerwowo w głowie słówka, które przecież się znało, ale nagle wyparowało. Po prostu od razu wychodzi się z założenia, że trzeba kombinować na migi i już!
Nie zniechęcam Was do nauki. Ale wychodzę z założenia, że jeśli ktoś nie lubi uczyć się języków obcych – może to jeszcze bardziej znienawidzić, jeśli nie pochodzi to z pasji, a z przymusu. A my tu o przyjemnościach podróżowania i zwiedzania świata.
 
 
Gdzie pojechać bez znajomości angielskiego:
 
1. Czechy i Słowacja – oczywista oczywistość, choć z tej dwójki zdecydowanie bardziej polecam bramkę nr 2. Poza tym na słowacji będzie wesoło, bo ich słowa będą dla nas brzmieć jak archaiczne słówka ze starych książek (lustro – zrkadlo), będziecie bawić się w skojarzenia (nocleg – ubytovanie) lub w ogóle będzie jak w kabarecie (muchomor – muchotravka). Śmieszkowanie działa w 2 strony, mój dobry kolega – Słowak raz prawie posikał się ze śmiechu rozmawiając ze mną na 2 języki. Pracowaliśmy razem w szkole w Turcji i kiedy chcieliśmy sobie poplotkować – przełączaliśmy się na języki ojczyste. Z czystym sumieniem i bez wahania – wysłałabym Was więc na Słowację, Drodzy Językowo Oporni.
 
2. Chorwacja – ciepły, przepiękny kraj nad Morzem Śródziemnym, na wszelkie okazje: wakacje pod namiotem, w wypasionym hotelu, na żaglach, dla plażowiczów oraz miłośników zwiedzania i fanów Gry o Tron. Język chorwacki jest bardzo podobny do polskiego (i innych z naszej rodziny językowej).
– Ja ne govorim hrvatski – nie mówię po chorwacku
– gdje je plaža – gdzie jest plaża
– jedno pivo – 😊

 
3. Chiny – serio! Nie ma znaczenia czy mówicie po angielsku, bo w Chinach nikt nie mówi po angielsku. Spore uogólnienie, ale nawet jeśli Chińczyk mówi po angielsku – jest duża szansa, że jego akcent Was pokona, nawet jeśli szprechacie bezproblemowo w Liverpoolu. W Chinach jest jeszcze ten problem, że mowa ciała jest inna niż nasza. Zrobiłam o tym kiedyś odcinek – zapraszam. Byłam, przeżyłam, polecam.
W dodatku Chiny są całkiem dobrze zorganizowane turystycznie, transportowo i noclegowo.
Działają tam również serwisy typu Booking.com (patrz poniżej), więc wszystkie noclegi możesz zorganizować sobie z Polski. A do bukowania transportu online na pewno znajdziesz kogoś do pomocy 🙂
 
4. Turcja – no dobra, to będzie najbardziej kontrowersyjny kraj w tym zestawieniu. Nie dlatego, że mamy podobne słowa (nie mamy!), ale dlatego, że mentalność Turków ułatwia życie. Czasem utrudnia, ale my dzisiaj nie o tym. Turcy nie znają nieśmiałości i wstydu. Są przeciwieństwem wycofanej postawy, nadrobią za Was – zwłaszcza w nadmorskich kurortach. Istnieje również duża szansa, że w Antalii, Marmaris lub Bodrum – spotkacie Turków z podstawową znajomością polskiego. Żadna inna nacja na świecie nie ma takiej smykałki do turystyki, biznesu, budowania pozytywnych relacji z gośćmi.
 
5. Gruzja – to propozycja dla tych, którzy liznęli język rosyjski. Ja nie liznęłam, ale i tak pewne wyrażenia były mi znane i byłam w stanie się porozumieć. 2-3 dni przyzwyczajania się i jakoś to będzie. Gruzję odwiedza rocznie 50 000 turystów z Polski i jakoś sobie radzą. Zawsze też można skorzystać z usług miejscowych (patrz Martyna).
 
6. Serbia – jak Chorwacja to musi być i Serbia. Powiedzmy sobie szczerze – skomplikowanej konwersacji z Serbem nie przeprowadzimy. Komunikacja będzie odbywać się na zasadzie wyłapywania słówek i łączeniu ich w kontekst. Sporą zachętą do tego, by wybrać ten kierunek jest to, że jest to jedno z najtańszych miejsc na wakacje w Europie.
 
7. All inclusive – wszystkie kierunki.
Jeśli nie macie nic przeciwko wczasom zorganizowanym – to jest zdecydowanie najlepsza opcja. Gdziekolwiek pojedziecie z dobrym, polskim biurem podróży – będziecie pod opieką rezydentów, który zadbają o każdy szczegół Waszych wczasów. Problem z głowy.
 
 
Jak przygotować się do takiej podróży:
 
1. Ogarnij noclegi będąc w Polsce, by nie szukać na migi miejsca do spania. Możesz skorzystać ze stron w języku polskim: booking.com, trivago.pl – tam nie musisz znać nawet słowa po angielsku. Nie polecam AirBnB, bo nawet jeśli pomożesz sobie translatorem pisząc do właściciela kwatery – potem, na miejscu jeszcze się trzeba z nim dogadać.
 
2. Wydrukuj fiszki! – jest to sposób, z którego korzystałam w Chinach. Opracowałam sobie najbardziej przydatne zwroty i podstawiałam zainteresowanym karteczki pod nos, gdy trzeba było kupić bilet, znaleźć drogę i zapytać o cenę. Fiszki chińskie możesz ściągnąć tutaj. Czemu nie skorzystać z tego sposobu w przypadku języka angielskiego? Dlatego fiszki polsko angielskiego możesz pobrać TUTAJ. Nie ma za co 😊
Ambitni mogą postawić na rozmówki, ale ilekroć miałam je w plecaku – ani razu z nich nie skorzystałam. Za dużo stron.
 
3. Aby nikogo nie pytać o drogę pobierz na telefon darmową apkę maps.me. Wystarczy jeszcze w domu pobrać jednym klikiem mapę regionu, do którego się wybieramy i mamy szczegółową nawigację, która działa BEZ INTERNETU!
 
4. Google Translate – apka na Androida i iOSa. Każdy zna, ale nie każdy zna funkcję, która polega na tłumaczeniu wizualnym. Włączacie aparat, kierujecie na menu w obcym języku, a na ekranie pojawia się tekst po polsku. Trochę magia, ale ułomna, bo niektóre słowa tłumaczone są pokracznie. Ale lepsze niż nic, za darmo i będziesz mieć pewność, że nie jesz np. psa.
 
5. Wyluzuj się 🙂 – Ludzie z natury są dobrzy. Czy sam nie pomógłbyś osobie, która zagubiona w Polsce poprosiłaby Cię o pomoc? W innych krajach też to robią 😊
 
A tak na marginesie – podobno nie jest tak źle z tą naszą znajomością języka angielskiego (zobacz)