No weather information available
Top

Ludzie Kijowa i kulisy wyprawy

Niechętnie podróżuję po Europie. Zazwyczaj wolę nie wydawać pieniędzy na wycieczki po Europie, bo droga i bo zbyt bezpieczna. Myślę sobie, że zawsze mogę pojechać do bliższych lub dalszych sąsiadów, nawet jak kiedyś będę szczęśliwą posiadaczką dzieci, nawet na emeryturze… No i Europa nie szokuje, a ja z biegiem lat jestem coraz bardziej głodna wrażeń bardziej ekstremalnych (Chiny).

Europa Wschodnia jest pewnym wyjątkiem…

Na Facebooku wciąż widuję zdjecia moich znajomych z Francji, Niemiec, krajów Morza Śródziemnego.. Sporadycznie jakiś wariat udostępni zdjęcia z … takiej Ukrainy na przykład.

Kto jeździ na Ukrainę?

– Przecież tam jest wojna! – pierwsza reakcja mojej mamy.

– Teraz to dopiero będę się o Ciebie bać – zrozumiałam, że ani życie w Turcji, ani samotna podróż po Chinach, nie przyzwyczaiły taty do moich pomysł (i kilka innych wyborów życiowych, np. związku z Turkiem 😛 To podobno nie grzech, ale trochę wstyd).

A mi się zawsze chce tam gdzie ktoś mówi, że nie wolno, nie warto, nie wypada, jeszcze nie jest modne…

Ukraina, proszę państwa, nie jest modna. To fakt.

Przemierzając ulice Kijowa zdałam sobie sprawę, że nie ma tam prawie żadnych przyjezdnych z obcych krajów. A wiem kogo mijałam, bo zagadywania losowych ludzi wymaga ode mnie seria „Pogapmy się na ludzi”. I innych języków u przechodniów również nie rozpoznałam.

 

Teraz trochę o kulisach.

Postanowiłam w tym roku odwiedzić tak wiele krajów, jak tylko zdołam. By z każdego miejsca przywieźć kilka filmów tematycznych + vloga z całej relacji i kulisów, tak jak to było w przypadku serii chińskiej.

Wszystkie swoje siły wytężam na ten główny cel, jak buk da, zdrowie pozwoli i o ile się nie zagłodzę, bo jak wszyscy wiedzą „Takie rzeczy kosztują”. I o ile podróżowanie mnie po prostu jara, tak nagrywanie filmów i dzielenie się światem z Wami – rozsadza mi ostatnio mózg.

Pytają mnie ludzie „Nie smutno Ci tak samej?”. Może byłoby. Ale ja targam mój sprzęt i skupiam się na „wykonaniu zadania”, by kawałek świata przywieźć i Wam.

Brzmi jak przemowa na konkursie Miss Świata, sorry. Nie chcę, by brzmiało to górnolotnie. Nie mam poczucia misji i zbawiania świata. To moja egoistyczna przyjemność sprawiania prostej przyjemności innym. A jest „ich” (was) coraz więcej, woda na mój młyn.

A takie cele wymagają kombinowania 😀

Ucieszyłam się ogromnie, gdy okazało się, że moje ukraińskie plany mają szansę się ziścić już teraz. Udało się to dzięki dwóm czynnikom:

  1. Wam i naszej patronatowej akcji(o tym więcej we vlogu)
  2. TRIVAGO, które uwierzyło, że Globstory to fajne miejsce w sieci. Weszłam z radością w tę współpracę, bo wiem, że dzięki niej będę mieć możliwość rozwoju kanału, wzbogacania go o kolejne filmy i robić to tak jak do tej pory. Tylko łatwiej i sprawniej.

Powiedziałam, że chcę jechać na Ukrainę. Nie wiedzieliśmy czy to może się udać, bo to taki.. mało popularny turystycznie kraj.

Gościnę zaproponowały 2 fantastyczne hotele, najlepsze w jakich kiedykowiek byłam… 😛

Pierwszy raz w życiu rzuciłam mój sprzęt w pokoju i nie targałam go na plecach szlajając się po mieście, w obawie, że ktoś mnie okradnie.

Jeśli ktoś szuka pewnego noclegu w Kijowie – gorąco polecam! Byłam, widziałam, spałam i jadłam.

Wszędzie mi mówili: „Powiedz o nas coś dobrego, powiedz jak tu jest – tak mało ludzi do nas przyjeżdza, a to takie piękne miasto”.

Parę wniosków na temat podróży na Ukrainę:

  1. Wojna jest daleko. A podróżowanie w granicach głosu rozsądku jest beczpieczne. Nie szukałam wrażeń eskremalnych więc nie wiem co w takim przypadku, ale nawet na warszawskiej Pradze można czasem dostać w głowę za rurki. Łaziłam z aparatem po ciemnych kijowskich uliczkach, nikt mnie nie ruszał, nikt nie zagadywał, nikt nie wyglądał podejrzanie, nikt nie był pijany.
  2. Wszędzie się można dogadać. Jeśli miejscowi nie mówią po angielsku – mówią po ukraińsku i rosyjsku. Czytaj – rozumieją trochę po polsku i sami łatwi są w rozszyfrowaniu. Wielu Ukraińców było w Polsce na dłużej, z wieloma trajkotałam po prostu po polsku.
  3. Jedzenie jest fantastyczne. Nie skalane naleciałościami z zachodu.
  4. Kwas chlebowy.
  5. Jest tanio! I można dojechać tu lądem. (Sama użyłam autokaru. Jak to mam w zwyczaju – najtańszego. Z Warszawy 15h – 300 zł w obie strony)
  6. Ludzie! Jak zawsze najważniejsi. Przede wszystkim szczerzy. Nikt tu Wam nie powie, że Was lubi, a potem obsmaruje was na boku. Nikt się nie uśmiechnie po nic, jeśli akurat nie czuje się szczęśliwy.
  7. Kwas chlebowy!
  8. Kiedy zamawiacie taksówkę od razu wiecie ile zapłacicie i nikt Was tu nie orżnie.
  9. Kijów może i jest brzyszą siostrą Lwowa, ale ja byłam zachwycona. A główna ulica miasta to przegląd historii miasta, bo każda z epok zostawiła tu swój ślad.
  10. Kwas chlebowy!!!

Także ten…

Dziękuję moim partnerom!

Radisson Blu na ulicy Yaroslaviv Val

Hotel w samym centrum Kijowa, 8 minut spacerem do głównej drogi. Świetnie skomunikowany. Nowiutki, pachnący świeżością. Fantastyczny personel.

 

Radisson Blu – Podil na ulicy Bratskiej

Nieco dalej od „turystycznego” centrum, ale w niesamowitym otoczeniu zabytkowych budynków z mnóstwem kawiarenek. Wieczorami ulice pełne są młodych ludzi, a zewsząd słychać „życie”.

trivago

 

 

 

 

 

Komentarze

  • Natalia
    8 lipca 2016

    Obejrzałam każdy Twój filmik! A teraz pochłaniam każdą notkę!
    To wspaniałe co robisz, to wspaniałe, że to lubisz. To zajebiście, że mogę to zobaczyć!
    Buziaki!

  • Peter
    10 lipca 2016

    Fajnie, że znalazłaś sponsora! Kolejne podróże również będą realizowane dzięki niemu?

    • Globstory
      10 lipca 2016

      Dzięki! 🙂
      Niektóre tak! – mamy takie plany.

      • Peter
        15 lipca 2016

        Fajnie! Na blogu będzie (i jest) bardzo aktywnie, a zarazem nie będziesz tak obciążają swojej kieszeni. Ciekawe jaki będzie standard kolejnych podróży, bo wybierasz „dość”(bardzo) egzotyczne, nie popularne turystycznie kraje, i sądzę że zorganizowanie tych podróży przez trivago nie jest takie łatwe.

  • Magda
    10 lipca 2016

    Cześć Kaja! Jak fajnie, że masz sponsora!!!! Już nie mogę się doczekać kolejnych filmików. Czekając na nowości, przeglądam te statsze, które mnie tu przyciągnęły i usidliły 🙂 pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów :*

  • Tomko
    13 lipca 2016

    Ciekawe jak wyglądają tacy Szwedzi.

  • Peter
    15 lipca 2016

    Fajnie! Na blogu będzie (i jest) bardzo aktywnie, a zarazem nie będziesz tak obciążają swojej kieszeni. Ciekawe jaki będzie standard kolejnych podróży, bo wybierasz „dość”(bardzo) egzotyczne, nie popularne turystycznie kraje, i sądzę że zorganizowanie tych podróży przez trivago nie jest takie łatwe.

  • Wiktoria
    16 lipca 2016

    Cudownie jest przyglądać się temu, w jak szybkim tempie rozwijasz swój kanał. Twoje materiały video są (jakby to powiedział mój tata)…wybitne. Od momentu, w którym zaczęłam podziwiać Twoją elokwencję i talent pisarski na blogu pomyślałam sobie: „O tak! Ta dziewczyna powinna napisać co najmniej kilka książek”.

    PS. Pewnie sporo osób mówi Ci, że przypominasz Chodakowską? Ilekroć Ciebie oglądam, mam w głowie „Dasz radę, wytrzymaj jeszcze 5 minut!”.

    Pozdrawiam cieplutko kochana! 😉

  • Petrykivka
    19 sierpnia 2016

    Hej! Radisson na Yaroslavim Vale owszem, blisko „centrum” czytaj Majdanu (bo centrów w Kijowie jest tak jakby kilka 😀 ). Ale Radison w dzielnicy Podole też super, wcale nie daleko – bo Podole ma świetne knajpy właśnie, tak jak sama doświadczyłaś 🙂 , ale też i zabytki – wystarczy krótki spacer na Andriyyvskiy Uzviz (najbardziej turystyczna uliczka, skąd właśnie w tę bajkową Pejzażną Aleję się skręca) i jesteś przy pięknej Andriiyvskiej cerkwi, a potem zaraz Myhajlivskij cerkwi i Sofii, a pod nim Majdan już 🙂 Także obie opcje noclegu są bardzo spoko lokalizacyjnie 🙂 Dobrze, że nie lewy brzeg – który jest sypialnią ooogromnego Kijowa. To jedno z nielicznych miast których nie przejdę z backpackiem… A całą Sevillę czy Walencję tak przeszłam… 😀 Kijów to oooogrom. Przestwór radzieckiego oceanu 😉

zostaw komentarz

LUBISZ MÓJ BLOG?

Możesz objąć kanał Globstory patronatem.

Dzięki!

@globstory

Follow Me